Lizbona. Dobre wspomnienia.

W marcu tego roku spędziłam kilka fantastycznych dni w Lizbonie. Jadąc tam nie obiecywałam sobie zbyt wiele. Byłam pogrążona w czymś w rodzaju letargu po chorobie i śmierci mojej mamy. Wiedziałam, że potrzebuję odskoczni, odpoczynku po kilku bardzo stresujących miesiącach, ale prawdę mówiąc było mi wszystko jedno, co zobaczę. Mało czułam, byłam jakaś taka zasklepiona.
I to miasto mnie otworzyło. Zaczęłam czuć coś więcej, niż tylko ból, tęsknotę i żal.
Poczułam piękno tego miasta, jego niezwykłą atmosferę. Byłam oczarowana. Pojawiły się emocje, zachwyt. Lizbona mnie uratowała. 


Lizbona położona jest na siedmiu wzgórzach. Widoki są obłędne.


Poruszanie się po mieście ułatwiają windy, które są niezwykłą atrakcją dla turystów.


Windy-tramwaje są jeszcze bardziej atrakcyjne.


Uliczki Alfamy, jednej z dzielnic, mają niesamowity klimat i są tak wąskie, że czasami trudno się minąć.


Jedliśmy masę pysznych rzeczy, bo Lizbona to także klimatyczne knajpki z wyjątkowymi potrawami i świetnym winem. 
Ale dobre wino, owoce i ser można kupić w każdym sklepie i skonsumować w bardziej niekonwencjonalny sposób, jak ja na powyższym zdjęciu. 

Mam nadzieję, że będę mogła kiedyś wrócić do Lizbony i ponownie spędzić tam cudowne chwile. Może zrobię zakupy? Portugalczycy słyną z doskonałych skór. Fakt, buty i torebki widziałam przepiękne. 

Komentarze

  1. Te tramwaje to moje podróżnicze marzenie😊

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajnie, że udało Ci się wypocząć :) Nie słyszałam o tramwajach-windach :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Marzy mi się Lizbona. Tak samo jak cały Półwysep Iberyjski :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Przywiozłam piękne wspomnienia z Lizbony, mocno chłonęłam klimat miasta, odpowiadał mi. :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz