No i dlaczego nie mam czasu na czytanie?

Znów nie mam czasu na czytanie. Znów nie mam czasu na wypoczynek. Pracuję. Urządzam dom. Dziergam. Gotuję. Piorę. Sprzątam. Oglądam TV. Zaglądam na Instagram i FB. Pędzę. Znów wszystko w biegu i znów wiem, jak to się skończy. Położę się i nie wstanę. Z przemęczenia głowy i ciała. 

Zwalniam więc, zmuszona do tego własnym poirytowaniem i narastającą niechęcią nawet do rzeczy, które lubię robić. Zajmuję się zbyt wieloma sprawami. To niewykonalne ogarnąć wszystko na raz. A jeśli okaże się, że wykonalne, to tuż obok czai się przemęczenie. 

Już dawno nauczyłam się, że bycie superwoman jest nieopłacalne, mimo to od czasu do czasu popełniam błąd i powielam schemat, który prowadzi mnie do przemęczenia właśnie. Za dużo i za szybko. Za dużo spraw i za szybkie wykonanie. 

Ceną może być irytacja ze źle dobranej fugi, wybranej w pośpiechu, co psuje mi efekt, jaki chciałam osiągnąć w łazience, albo całkowita niemoc i choroba. Zanim więc nadejdzie choroba, zatrzymuję się z powodu tej fugi oraz książki, która na mnie czeka. Pięknie pachnie biblioteką i wiem, że nie pozwoli mi zachorować z niemocy. Muszę tylko po nią sięgnąć. Znaleźć czas.   

Eliminuję więc. Nowy dom i dzierganie musi pozostać. Praca także. Przynajmniej na razie. Z reszty małymi krokami rezygnuję. Mieszkanie ogarniam jako tako, i tak się niedługo wyprowadzimy. Gotuję na zapas, albo zachęcam Mojego Syna do kreatywności w kuchni (ostatnie krewetki w cieście były pyszne, a przygotowałam tylko panierkę). Zamawiam zakupy z dostawą do domu. Ograniczam TV i FB. Z Instagramem jest ciężej. Muszę postarać się lepiej, bo udziergi zdolnych dziewiarek strasznie kuszą i tak przyjemnie się je ogląda. Ale i tak zyskuję ponad pół godziny wieczorem. Kładę się wcześniej do łóżka i zaczynam czytać. 

Uwielbiam czytać w łóżku. Życie jest piękne. 

  

Komentarze