Bałagan poprzeprowadzkowy i Xanti na pocieszenie.

Nareszcie! 

Przeprowadzka dobiegła końca. Brak czasu, komputer w nie wiadomo którym pudle i przerwa w połączeniu z Internetem wymusiły na mnie tę dłuższą przerwę w prowadzeniu mojego blogowego pamiętnika.

Pracy fizycznej, jaką wraz z moją rodziną wykonaliśmy w ciągu ostatnich tygodni, nie da się z niczym porównać. Jesteśmy bardzo zmęczeni, ale jeszcze bardziej szczęśliwi. Święta będą w nowym domu i to bez względu na to, czy uda nam się posprzątać wszystko, czy tylko część. 

Na razie w każdym pomieszczeniu stoją nierozpakowane jeszcze pudła, część mebli jest już złożonych, część wciąż oczekuje na przywilej zaprezentowania się w całej okazałości.

Czekam ze zrobieniem zdjęć do momentu osiągnięcia takiego porządku, bym bez wstydu mogła Wam pokazać dom, ale także z innego prostego powodu: w tej chwili naprawdę nie pamiętam, gdzie jest aparat :) 

Mam jeszcze masę pracy, a niestety skończył mi się urlop, musiałam wrócić do pracy i resztę porządków oraz urządzanie muszę przenieść na godziny popołudniowe. Takie życie. 

Póki co, cieszę się tym, co już mam. Pięknym łóżkiem w sypialni z niesamowicie wygodnym materacem, który na pewno opiszę dokładnie w przyszłości. Garderobą z prawdziwego zdarzenia, w której nareszcie widzę ile mam ciuchów (sporo, wciąż sporo). Dużymi oknami z widokiem na prószący śnieg. Dębową podłogą na piętrze, a także, co niezwykle sobie cenię, ciepłymi, podgrzewanymi płytkami na parterze i w łazience (za sprawą ogrzewania podłogowego). 

Tuż przed przeprowadzką zdążyłam uwiecznić na zdjęciach skończony niedawno sweterek, którego fragment pokazywałam w tym miejscu. Potem rozpoczęło się pakowanie, a że nie korzystaliśmy z wyspecjalizowanej firmy i wszystko pakowaliśmy i przewoziliśmy sami, nie zdążyłam tego sweterka pokazać. 

Pozwólcie więc, że dziś podzielę się z Wami moim nowym udziergiem, a dom zacznę pokazywać w najbliższych dniach wraz z postępującym porządkiem i możliwością zrobienia zdjęć. 

Sweterek to niezwykle uroczy Xanti projektu Hani Maciejewskiej. 

Bardzo lubię projekty Hani, bo są doskonale rozpisane i każdy zawiera jakiś nowy dla mnie element, którego mogę się nauczyć. Daje to dużo satysfakcji z pracy i rozwija umiejętności w przyjemny sposób.

Mój Xanti powstał z Malabrigo Sock w kolorze Candombe. Fiolety i zielenie z dodatkiem niebieskiego to kolory, których brakowało w mojej garderobie. Wykończenie sweterka zrobiłam po swojemu, przede wszystkim wydłużając rękawy. Długość ¾ jesienią i zimą to nie dla mnie, jest mi po prostu za zimno w ręce. Lubię za to taki rękaw do wysokości nadgarstka, żeby było delikatnie widać zegarek i ew. bransoletkę. Rękaw nie za krótki i nie za długi, dla mnie w sam raz. Nic mi się nie majta, ale też nie odkrywa moich wiecznie zmarzniętych rąk. Zrobiłam też małą pliskę przy mankiecie, zawsze chciałam taki element wprowadzić do jednego z projektów. 

Rękawy, dół i dekolt wykończyłam inaczej, niż w projekcie Hani, jedynie cienkimi paskami niebieskiej Baby Alpaki Silk Dropsa. Krój sweterka nie tylko wyszczupla, ale także fajnie optycznie wydłuża sylwetkę. Mimo sportowego charakteru, pasuje do wszystkiego, spodni, spódnicy, jeansów. 
Lubię takie rzeczy, które są uniwersalne i bez specjalnego zastanowienia można je łączyć z wieloma innymi ubraniami. 

Sweterek nosi się świetnie, jest bardzo wygodny i dobrze się w nim czuję, co dla mnie już dawno stało się najważniejsze w wyborze ubrań. Jestem ciekawa, jak tę intensywną eksploatację zniesie Malabrigo Sock, włóczka, którą bardzo lubię za zestawy kolorystyczne, ale mniej za trwałość. Czy nie będzie się nadmiernie mechacić? Zobaczymy.

Teraz zastanawiam się, co w następnej kolejności wrzucić na druty. Ale, ale! Czy najpierw nie powinnam pomyśleć o tym, kiedy teraz, w moim nieurządzonym do końca domu, znajdę czas na dzierganie? Jedno jest pewne. Wiem, gdzie mam włóczkę :)








Komentarze

  1. piękny, widać ze motki sie rożniły wybarwieniem ale idealnie je połączyłaś

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuję. Całkiem sporo mieszałam, choć tego nie lubię. Ale jak mus, to mus.

      Usuń

Prześlij komentarz