Czy ja jestem leniwa?



Zajmij się czymś, mawiała moja babcia, gdy nic mi się nie chciało i snułam się po domu w poszukiwaniu wczorajszego dnia. Zwykle wtedy znajdowałam sobie jakieś zajęcie, ale raczej było to udawanie, że coś robię, niż faktyczna aktywność. I miałam wyrzuty sumienia, że nic mi się nie chce. Do tego bałam się, że ktoś pomyśli, że jestem leniem. A ja leniem być nie chciałam. Chciałam być osobą aktywną, osiągającą sukcesy, niezmęczoną, nadążającą ze wszystkim, uśmiechniętą, zadbaną zadowoloną z siebie oraz zadowalającą wszystkich dookoła.

Cóż … Takie ideały nie istnieją. Musiało minąć trochę czasu, musiałam dorosnąć, zestarzeć się mentalnie, żeby to zrozumieć. Zmęczyłam się przy tym niejednokrotnie, udowadniając głównie samej sobie, że dam radę. Zepnę wszystko, co do spięcia pozostało. Co dotyczy mnie, moich bliskich, a często także jakichś innych, dalszych ludzi i spraw.

Dziś, bogatsza o te doświadczenia, rozumiem, że odpuszczanie sobie to nie jest lenistwo, nawet, jeśli znajdzie się ktoś, kto tak myśli. Że potrzebuję zatrzymania, chwili spokoju, choćby czasami ta chwila miała trwać dużo dłużej, niż to, co zwyczajowo chwilą nazywamy.   

Odpuszczam więc i pozwalam sobie na to, by nic nie robić. Chociaż zaraz, przecież zwykle wtedy czytam książkę, albo dziergam na drutach i intensywnie myślę! Takie to moje lenistwo, którego potrzebuję i na które sobie pozwalam.

A Wy? Jakie macie sposoby na lenistwo zwane wypoczynkiem?

Komentarze

  1. Czasami każdy musi trochę poleniuchować, ja mam świetną wymówkę w postaci kilogramowego cudu pod sercem:) Pozdrawiam http://apetyczneksiazki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Potrafić sobie odpuścić to wielka sztuka w tym pędzącym świecie. Ja regularnie daje sobie chwilę oddechu, to ogromnie pomaga :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba całe życie uczymy się odpuszczać sobie. Nawet innym odpuszczamy częściej, sobie samym musimy się nauczyć.

      Usuń

Prześlij komentarz