Magia grudnia i rustykalne drzwi w tle

Ulice i drzewa przystrojone lampkami, w sklepach dekoracje świąteczne. Magia grudnia widoczna jest na każdym kroku, choć najmniej w pogodzie. Gdy byłam mała o tej porze prószył już śnieg, temperatura spadała poniżej zera i czuć było zimę. Teraz zima każe na siebie czekać, bywa, że śnieg przychodzi dopiero w styczniu. Cóż, taki mamy klimat, jak już ktoś kiedyś zauważył.

Magia mojego osobistego grudnia też, że tak powiem, rodzi się w bólach. Trudno natchnąć atmosferą świąt i przystroić niewykończony i nieurządzony do końca dom. Na razie trudno nawet porządnie posprzątać, bo gdzieś wiertarka wierci w ścianie, a gdzieś po składaniu mebli zostaje masa kartonów. W garażu kolejne pudła czekają na rozpakowanie, brudno tam niemiłosiernie, wszystko mi się niesie do domu … Nie tak to sobie wyobrażałam. O tej porze miałam w planie układanie poduszek i obserwowanie drewna płonącego w kominku. Oczywiście w towarzystwie grzejącego ręce kubka herbaty cynamonowej.

Tegoroczny Adwent to dla mnie podwójne oczekiwanie. Oczekiwanie na wigilijny wieczór i oczekiwanie na uporządkowany dom. To szkoła wyższa dla mojej cierpliwości i emocji, nad którymi coraz częściej przestaję panować.

Co Wam będę dużo mówić, nie jest lekko. Zmęczenie daje o sobie znać, wizja świąt spędzonych wśród bałaganu przeraża, a w wiadomość o montażu szafek kuchennych dopiero w tygodniu przedświątecznym wciąż nie mogę uwierzyć. To dzieje się naprawdę? Jak bez kuchni przygotuję kolację wigilijną? W tej chwili radzimy sobie jakoś ze zbudowaną przez mojego męża prowizoryczną kuchnią, składającą się z kilku szafek i blatu, które docelowo przeznaczymy do użytku w pomieszczeniu gospodarczym. Ale świąt na tym nie przygotuję. Nie mówiąc już o wyglądzie tej prowizorki, niestety zbyt piękne to nie jest.  

Mimo wszystko staram się nie poddawać zwątpieniu, pocieszam się atmosferą już prawie do końca urządzonej sypialni i garderoby. Połączenie tych dwóch pomieszczeń stanowi ściana z białą cegłą, w całości nasze wykonanie (ból rąk i nóg nie do zapomnienia). Dumna jestem z niej ogromnie, wyszła dokładnie tak, jak chciałam. Do tego szerokie, rozsuwane drzwi w rustykalnym stylu, wykonane z desek podłogowych z postarzonego drewna dębowego. Projekt, wykonanie i montaż drzwi – mój mąż. Pięknie wyglądają i dodają stylu naszej sypialni, w której chciałam zachować maksimum prostoty w meblach i dodatkach. Te drzwi tworzą to „coś”. Kładę się czasami na łóżku, obok nie rozpakowane kartony z ubraniami, a ja po prostu leżę i tracę czas na przyglądanie się tym drzwiom.

Wszystkie opóźnienia w remoncie i wykończeniu domu, których ostatnio doświadczyłam, kolejny raz nauczyły mnie odpuszczać to, na co nie mam kompletnie wpływu, a skupiać się na pozytywach. Niby banał, a jednak nie jest to takie oczywiste. Skupiam się więc na pozostałych elementach związanych z nadchodzącymi świętami. Gromadzę prezenty, papier i ozdoby do pakowania, bo w najbliższych dniach mam zamiar pakować prezenty w gabinecie. Stoi w nim już biblioteczka (na razie prawie pusta) oraz biurko i urocza sofa. Po podłączeniu komputera zrobi się tu już całkiem biurowo. A gdy poukładam książki i postawię na biurku lampę – pamiątkę po mojej mamie, to usiądę przy biurku i napiszę stąd do Was kolejny post.









Komentarze

Prześlij komentarz