Home, sweet home.

Lubię przeglądać Instagram. Jest tam tyle inspiracji, że aż głowa boli. Pozwalam sobie od czasu do czasu bezkarnie buszować po IG i przyszło mi ostatnio do głowy, że tam jest tak mało świata rzeczywistego. Mieszkania wszystkie takie wysprzątane, tak pięknie wszystko poukładane, że aż dziwne, że ktoś tam mieszka. 

Nie mam nic przeciwko pięknym zdjęciom i stylizacjom, ale zanim wpędzę się w kompleksy, że u innych to jest dopiero pięknie, a u mnie kot znów nasmrodził w kuwecie, staram się pamiętać, że internet to nie jest realny świat. Można w nim wykreować i pokazać wszystko, nawet to, co nie istnieje. Albo istnieje jedynie przez chwilę. Złapałam się ostatnio na tym, że coraz częściej poszukuję zdjęć nieidealnych i takie mi się bardzo podobają. Może dlatego, że pokazują realny świat.

A u mnie w domu porządek jest umiarkowany. Nie potykam się zbytnio o nic i to mi wystarcza, by czuć się komfortowo. Za to po kilku zaledwie miesiącach od wprowadzenia się, już myślę, co by tu pozmieniać i pomysły nowe w głowie mi się mnożą. W końcu wybrałam grafikę na ścianę za okapem, teraz tylko zamówić szybę i nadruk... I mam ogromną ochotę na nowy stół i krzesła. I skromnie oprawione grafiki na ścianę. Dożo grafik.... I zegar. I stolik kawowy przy kanapie. I nowe legowisko dla kota.... I na jeszcze wiele, wiele innych rzeczy.... 

Tymczasem zapraszam do mojego świata bez retuszu. Tak mi w nim dobrze, że się czasami muszę uszczypnąć i sprawdzić, czy przypadkiem nie śnię. 






























































Komentarze