Kilka refleksji na temat upływającego czasu.


Mój niespełna dwudziestojednoletni syn, zapytany niedawno, co aktualnie ogląda, mruknął zniecierpliwiony:
- To nie jest dla Ciebie serial, mamo, za dużo w nim przemocy i nagości.

Dziecko mam raczej małomówne, stąd spodziewałam się jednego, dwóch słów, tytułu, więc jak szłam, tak stanęłam. Jak stanęłam, tak zdębiałam, a gdy mój syn zaszczycił mnie spojrzeniem, zobaczyłam w jego oczach, jak w lustrze, swoją własną idiotyczną minę i rozdziawione usta. Brakowało tylko śliny ściekającej z kącików ust, żebym się zupełnie pogrążyła. Wrosłam w moją cudownie ciepłą, ogrzewaną podłogę. Mogłabym stać się kamieniem węgielnym pod jakąś nowatorską i wybitną metodę wychowania, tyle myśli wychowawczych kłębiło mi się w głowie. Tylko na co komu nowatorskie podejście do wychowania, skoro dziecko już wychował i fakt ten właśnie został mu brutalnie obnażony? 

To, że dzieci rosną, dorośleją i wyfruwają z domu, to prawda prosta, jak drut. Upływający czas jest pod tym względem bezlitosny dla rodziców. Niby to rozumiem, akceptuję nawet. Ale dlaczego tak trudno mi się z tym pogodzić? A w ogóle, to jak to się stało, że jeszcze wczoraj miałam malutką córeczkę i synka niemowlaka, a dziś Ona ma już swoją rodzinę i własne dziecko, a On nie pozwala mi oglądać przemocy i nagości? To mi wygląda na jakieś komiczne odwrócenie ról, ale chyba moje poczucie humoru za tym nie nadąża. 

Okrutny fakt, że nie jestem już mamą małych słodziaków, zalewa mnie, jak lawina. Moje własne życie śmieje mi się w twarz, bo jak mogłam przeoczyć ten bezsprzeczny fakt dorośnięcia moich dzieci? Karmiłam, nosiłam, tuliłam, wstawałam w nocy, chłodziłam czoło w gorączce, prowadziłam do przedszkola i szkoły, czekałam na sms-y o lepszych i gorszych ocenach, nie spałam przed koncertami, meczami, egzaminami i maturami. Wszystko to mogę zamknąć w jednej chwili, a po niej i tak nastąpi ta okropna dorosłość. 

Prawda jest okrutna. Poświęcamy spory kawałek życia na wychowanie dzieci, by w efekcie je utracić. Chyba nikt przy zdrowych zmysłach nie powie mi, że to normalne. I tak po prostu łatwe do przyjęcia.  

Komentarze