Zielono mi ...

W tym roku wyjątkowo mocno tęskniłam za wiosną. Wyobrażałam sobie, jak ją powitam w moim nowym domu. Mam więc na powitanie wiosny kilka nowych kwiatów doniczkowych i głowę pełną pomysłów na aranżację ogródka. Trawa, tuje i bukszpan na początek. Potem malina, borówka i kwiaty. Dużo kwiatów. Chwilę to potrwa, bo i ziemię trzeba skopać i nowej nawieźć, ale plan jest.  Już nie mogę się doczekać widoku z salonu wprost na ogród. No i mam nadzieję w maju już móc odpoczywać na własnej zielonej trawce, gdzie na pewno i Was zaproszę. 

Na razie cieszę się, jak dziecko, z kwiatów ciętych i doniczkowych, którymi przystrajam dom. Gdzieś tam odnóżki wytnę i sama coś wyhoduję. Innym razem, robiąc zakupy w sklepie o nazwie czerwonego chrząszcza w kropki, nie przejdę obojętnie obok uroczych doniczek z kwiatami, za naprawdę niewielkie pieniądze. I tak rozszerzam tę swoją kolekcję kwiatów w domu, uważając jednocześnie, by zachować umiar. Nie chodzi mi o efekt dżungli, ale raczej o lekki, wiosenny klimat, który potrafią stworzyć rośliny we wnętrzu. Kupuję też kwiaty cięte, a gdy akurat nie mam takiej możliwości, ścinam młode gałązki przeróżnych krzaków gdzieś na polu. Włożone do zwykłego szklanego wazonu wyglądają tak prosto i pięknie. I są wyjątkowo wiosenne. 

Pielęgnacja roślin sprawia mi dużo radości. Odrobinę dziwię się ludziom, którzy, jako powód nieposiadania kwiatów w domu, podają konieczność ich podlewania. Mnie to po prostu sprawia przyjemność, daje wytchnienie. Ustalam sobie stałe dni, w które podlewam moje kwiaty i po prostu się tego trzymam. Zimą i jesienią jest to sobota, raz w tygodniu to wystarczająca częstotliwość. Wiosną i latem rośliny potrzebują więcej wody, więc podlewam je w środy i w soboty. Nie ma z tym przecież aż tak dużo zachodu. I mówcie, co chcecie, ale uważam, że dom, w którym są kwiaty, inaczej oddycha, ma, już od progu, inną atmosferę. Książki i kwiaty. Bez nich nie ma dla mnie domu. 

Tymczasem zostawiam Was z kilkoma kwiatowymi kadrami i lecę przesadzić dwa nowe, zakupione dziś kwiatki. Ściskam Was mocno i do przeczytania wkrótce. 






























Komentarze

  1. Też tęskniłam za wiosną. Chociaż kocham zimę i śnieg, a wiosna to alergia, puchnięcie całego ciała i trudności z oddychaniem, to kocham tą zieleń. No i właśnie dlatego w mojej lodówce jest teraz pełno sałat! Nie mam niestety ręki do roślin :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak sobie myślę, że chyba nie ma czegoś takiego jak ręka do kwiatów. Światło i woda, to one są podstawą. Wystarczy podlewać i rośliny będą rosły.

      Usuń
  2. widzę, że u Ciebie kwiatów całe mnóstwo
    ja też kocham kwiaty, ale mam ich znacznie mniej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś miałam dwa, trzy kwiatki w domu. Teraz potrzebuję więcej. Ale to też kwestia tego, że po prostu mam na nie więcej miejsca.

      Usuń
  3. Zieleń roślin w domu zanim pojawi się ta prawdziwa w otoczeniu naprawdę potrafi wesprzeć pozimową chandrę. ;)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz