Pamiętajcie o ogrodach ...

O tym, że lubię rośliny we wnętrzach, już pisałam w tym miejscu. Wiedziałam też, że mając kawałek ogródka, będę chciała go jakoś zagospodarować, ale prawdę mówiąc, obawiałam się, czy będę miała ochotę na całe to grzebanie się w ziemi. W zasadzie, to, gdybym miała się zakładać, to raczej w opcji, że nie będzie mi się chciało. I wiecie, co? Przegrałabym taki zakład. 

Zaskoczyłam samą siebie, bo kopanie, sadzenie i podlewanie stało się moim nowym hobby. Sprawia mi wiele przyjemności i choć męczy fizycznie, to daje wytchnienie mentalne. Myśli się przy podlewaniu fantastycznie, lekko, głowa się oczyszcza, wszystko staje się prostsze. Niesamowite doświadczenie. Zapach wilgotnej ziemi będzie na pewno jednym z tych, za którymi będę tęsknić zimą. 

Długi majowy weekend był dla nas wyjątkowo pracowity. Sklep ogrodniczy stał się naszym drugim domem. Komputer aż się gotował od natłoku wyszukiwanych informacji, inspiracji i porad. Samochód, niczym wysłużona ciężarówka, przewiózł kilogramy ziemi, drewna, nasion i roślin. Spisał się, staruszek, doskonale. 

Mój mąż, mózg weekendowej operacji pod kryptonimem "ogród", zbudował drewniane ogrodzenie, dzięki któremu uzyskaliśmy więcej prywatności i odgrodziliśmy się od sąsiadów. Zapach drewna otulił dom. Wzdłuż ogrodzenia posadziliśmy siedemdziesiąt małych, zielonych żywotników, popularnie zwanych thujami. Wydzieliliśmy miejsce dla kwiatów, a niewielki pas przed domem wysypaliśmy kamieniami, by trochę poszerzyć tę część ogrodu, na której nie będzie trawy. Z kamieni powstała też ścieżka, która prowadzić będzie do drewnianej altany. Zbudujemy ją w przyszłym miesiącu. I w końcu wysialiśmy trawę. 

Nasza kotka, wychowana w bloku, chodzi powolnym, dostojnym krokiem po ogrodzie, niczym pani na włościach, obwąchuje ziemię i straszy gołębie wydziobujące nasiona z ziemi. Ja podlewam z radością co wieczór cały ogród, oczekując aż trawa wzejdzie, a kwiaty rozrosną się i zakwitną. Stary, wiklinowy koszyk, co to miał już zakończyć swój żywot, stał się mieszkaniem dla urodziwej lawendy. Na naszej sośnie synogarlice uwiły gniazdo, przechodzimy tamtędy na palcach, by ich nie wystraszyć. Drewniana ławka zaprasza, by na niej przysiąść. Co tu dużo mówić, jest pięknie. 




























Komentarze