Proste życie, czyli mój życiowy minimalizm.

zyciowy_minimalizm

Długo tęskniłam za życiem prostym, spokojnym i powolnym. I choć nie rozumiałam, czym to proste życie ma być, co ono tak naprawdę oznacza, to intuicyjnie czułam, że go potrzebuję.

Czym dla mnie jest proste życie?

Smutna prawda jest taka, że dotychczasowe życie przeżyłam wciąż się spiesząc. Gnałam, aby jak najwięcej zobaczyć, jak najwięcej doświadczyć. Aż tak się zmęczyłam tą pogonią za nie wiadomo czym, że czasami nie miałam siły i ochoty wstać rano z łóżka. Dzwonek alarmowy w mojej głowie odezwał się na szczęście nie za późno, póki jeszcze całkiem nieźle słyszę. Głowa zaczęła pracować na pełnych obrotach. I tak krok za krokiem, dzień po dniu, powolutku, w moim własnym tempie, staję się specjalistką od prostego, minimalistycznego życia. Co ono dla mnie oznacza? Popracować, ugotować, posprzątać, wypocząć. W dowolnej kolejności. Z założeniem, że te cztery czynności się zazębiają, wynikają jedna z drugiej, nakładają się na siebie. Praca może być wypoczynkiem, wypoczywać mogę przy gotowaniu, sprzątanie będzie pracą. Pod warunkiem, że czynności te wykonywane będą bez pośpiechu, w odpowiednim dla mnie tempie i zachowam pomiędzy nimi równowagę. 

Eliminacja to moja droga do prostoty. 

Prosto oznacza dla mnie uważniej i wolniej, niż dotychczas. Bez pośpiechu. Prosto oznacza dla mnie odrzucenie zbędnych czynności i skupienie się na tym, co w danej chwili robię. Bycie tu i teraz. Nic odkrywczego, wiem, ale bardzo trudno mi było tę teorię wdrożyć w życie. Dziś wiem, że bez wysiłku, ogromnej siły woli i dogłębnej świadomości nie da się tego zrealizować ot tak, po prostu. Krew, pot i łzy, ot co.  Proste życie, rozumiane, jako wyeliminowanie zbędnych czynności ze swojej codzienności jest rzeczą bardzo trudną z tego powodu, że na pierwszy rzut oka, nie są to czynności postrzegane, jako zbędne. Bo dlaczego, robiąc codzienne zakupy, nie pochodzić sobie trochę dłużej po sklepach, zaglądając tu i ówdzie? To takie przyjemne. A dlaczego, czytając codzienne wiadomości w internecie, nie pobuszować po różnych przypadkowych stronach, a nuż coś ciekawego wpadnie w oko? Czemuż w końcu nie pogapić się bardziej lub mniej bezmyślnie w telewizor, przerzucając kanał za kanałem? Tu piętnaście minut, tam pół godzinki i w efekcie notoryczny brak czasu i pośpiech przy wykonywaniu czynności codziennych, które i tak wykonane być muszą. Pęd przez życie. Brak czasu na prawdziwy wypoczynek. Udawane wypoczywanie przed telewizorem, albo ze smartfonem w ręku. Wypoczywanie męczące.

Mój życiowy minimalizm. 

Gdy zrozumiałam, że to życiowy minimalizm jest kluczem do prostego życia, a zajęło to mojej głowie spory kawałek czasu, zaczęłam powoli eliminować wszystkie zbędne czynności, przez które traciłam czas. Nauczyłam się odmawiać, nawet jeśli to oznacza, że nie spotkam się ze znajomymi i nie pobiegam po sklepach. Zrozumiałam, że proste życie osiągnę wtedy, gdy ustalę priorytety i tylko nimi się zajmę. Proste, codzienne czynności, wykonywane z oddaniem i skupieniem się na nich, ale co bardzo ważne, w odpowiednim tempie. Moje własne tempo nazywam, używając pewnej formuły muzycznej, która niegdyś utkwiła mi w pamięci, mianowicie "andante". Słowo, które doskonale oddaje to, o co mi chodzi, bo oznacza "w tempie spokojnego kroku". Jako osobie, która większość życia gdzieś gnała, praca, albo sprzątanie w tempie andante na początku sprawiało sporo kłopotu. Bo nauczono mnie, że pracować trzeba szybko i już. Ale od czego jest siła woli? Potrzebuję tej powolności, jak świeżego powietrza, wdrażam ją więc w życie w tym samym tempie. W tempie spokojnego kroku. Tak też wypoczywam. Odkrywam radość z obserwowania wędrujących mrówek (o ile nie wchodzą mi do domu), zachwycam się zielenią dookoła i uczę się siedzieć i nic nie robić. Przez chwilę nie zajmować niczym rąk, nawet moimi ukochanymi drutami. Pozwolić płynąć myślom, nie zaśmiecać głowy. I wiecie co? Takie proste życie jest bardzo przyjemne.

Życie toczy się w nas i tuż obok nas. Nie trzeba szukać go gdzieś indziej. Dla mnie to kwintesencja życiowego minimalizmu.   
    

Komentarze