Jak być dla siebie dobrym.

 

Jeszcze do niedawna nie wiedziałam, co oznacza bycie dobrym dla siebie. Bycie dobrym dla ludzi, najlepiej dla wszystkich wokół, o to tak, to umiałam doskonale i wiedziałam, jak to robić. I nie ma w tym nic złego, dobrze jest być dobrym dla innych, dobrym człowiekiem po prostu. Jednak pod warunkiem, że bycie dobrym dla innych nie ograbia nas z czegoś, co dla nas samych jest ważne. Mam tu na myśli staranie się, aby wszyscy byli zadowoleni bez względu na nasze potrzeby i uczucia. Bo czym innym jest pomaganie drugiemu, dawanie mu czegoś od siebie i z siebie, a czym innym nieustanne staranie się, by wszystkich zadowolić. Pogoń za tym, to pogoń donikąd, bo w przyrodzie nie ma miejsca na taką sytuację, by wszyscy byli zadowoleni. Można sobie flaki wypruć. Nadaremno. 

W pewnym momencie, gdy było mi bardzo, bardzo źle, doszłam do wniosku, że skoro umiem sprawić, że inni będą zadowoleni, może też będę potrafiła dokonać tego dla siebie. Nie była to naturalna i oczywista dla mnie myśl. Ot, taka ostatnia deska ratunku, przebłysk świadomości, że może jednak będę potrafiła sobie jakoś pomóc wydostać się z ciemnej dziury niemocy i poczucia bezsensowności, bo przecież wiedziałam, że sens w tym wszystkim, czym jest życie, naprawdę jest. Tylko, że go nie czuję. I zaczęłam zastanawiać się dlaczego. Skoro jest mi źle, to co mogę zrobić, by to zmienić. Co mogę zrobić, by było mi dobrze. 

I w ten sposób doszłam do konkretnych wniosków, które myślę, są bardzo uniwersalne i dotyczą nie tylko mnie, ale także Was. 

Pierwsza rzecz, jaka powoduje, że możemy być dla siebie dobrzy, to rozwijanie własnych pasji. Nawet jeśli wydaje nam się, że nie mamy czegoś takiego, jak pasja, jesteśmy w błędzie. Bo pasją można nazwać i uwielbienie do oglądania filmów i kolekcjonowanie czegoś i bieganie i aranżowanie swojego miejsca na ziemi wciąż na nowo. Wszystko może przekształcić się w pasję, jeśli tylko zaczniemy się w jakimś kierunku rozwijać. Co wieczór obejrzyjmy jakiś film i do tego poszukajmy informacji o reżyserze i aktorach. Poszperajmy w internecie poszukując w serwisach internetowych nowych okazów do naszej kolekcji, a potem zgłębiajmy ich historię. Ściągnijmy nową aplikację do biegania na smartfon i pobiegnijmy nową, nieznaną ścieżką leśną. W końcu, co ja uwielbiam robić, przejrzyjmy po raz tysięczny dwanaście numerów magazynu wnętrzarskiego z ubiegłego roku. Znalezienie czasu każdego dnia na rozwój tego, co lubimy robić, przynosi niesamowite efekty. Ale uwaga, kluczem w tym zdaniu jest stwierdzenie "każdego dnia". Nie raz w tygodniu w sobotę, ale każdego dnia właśnie. To już może być wyższa szkoła jazdy, ale warto się porządnie postarać i codziennie wygospodarować ten czas dla siebie. Problem może się pojawić, gdy odkryjemy, że mamy nie jedną pasję, ale kilka i naprawdę doba jest za krótka, by poświęcić się wszystkiemu. Ja mam wrażenie, że jest tyle rzeczy, które chciałabym robić, że czasami nie wiem, co najbardziej lubię. No cóż, tu już trzeba dokonać wyboru. Jednego dnia czytać książkę, innego dziergać na drutach, kolejnego przekopywać internet w poszukiwaniu potencjalnych pięknych krzeseł do salonu (piękniejszych od tych ostatnich, które przecież były równie piękne). Naprawdę warto poświęcić czas dla siebie i czas na własny rozwój. To niezwykle uskrzydla, dodaje pewności siebie i przynosi zwykłą radość. 

Druga sprawa, ale nie całkiem odległa od poprzedniego punktu, to dawanie sobie zgody na własne przyjemności. Gdy już dowiemy się, co naprawdę lubimy robić i co daje nam radość, musimy też sami pozwolić sobie na to "trwonienie" czasu na własne przyjemności. Bez wyrzutów sumienia, że talerze nie zapakowane do zmywarki (chociaż ja wolę je najpierw zapakować), bez podszeptów, że teraz to byłoby lepiej poodkurzać, albo ogarnąć pranie. Pranie nie zając, nie ucieknie. Obowiązki, które mamy w życiu są ważne i daleka jestem od namawiania do ich ignorowania. Czysty, zadbany dom to także ważna sprawa. Ja wyznaję zasadę, że człowiek lepiej się czuje, jest spokojniejszy i lepiej potrafi się zrelaksować, gdy przebywa w ładnym wnętrzu, otoczony przedmiotami, które lubi i które są dla niego ważne. Ale zachowajmy umiar i balans. To klucz do satysfakcjonujących wielu aspektów życia, także do dawania sobie przyzwolenia na przyjemności. Tyle samo sprzątam, ile wypoczywam. To byłby układ idealny.

Kolejna rzecz w byciu dla siebie dobrym, to umiejętność nie krytykowania siebie na każdym kroku. Mamy prawo do porażek. Życie składa się zarówno z porażek, jak i z podnoszenia się po nich. Z każdej nieudanej dla nas sprawy, czy sytuacji, możemy wyciągnąć wnioski. I niech to będą wnioski konstruktywne. Nie dołujmy się, że coś nam się nie udało, ale potraktujmy porażkę, jako możliwość nauczenia się czegoś o sobie, o innych i wykorzystajmy to w dalszym życiu. Nie krytykujmy się więc nawet w najmniejszym stopniu, prawdopodobnie dość już byliśmy krytykowani, jako dzieci. Być może nadal jesteśmy krytykowani przez kogoś ze swojego otoczenia. Ale sami sobie tego nie róbmy. Takie podejście trzeba w sobie ćwiczyć bez przerwy. W chwili, gdy coś nam nie wyszło, nieustannie kierować swoje myśli w kierunku lekcji, jaką możemy wyciągnąć z danej sytuacji. I przytulić siebie ciepło, pocieszyć, zamiast skrytykować. Wyobraźmy sobie, że jesteśmy małym dzieckiem, któremu coś nie wyszło. Czego byśmy oczekiwali od swoich rodziców? Ciepła, otuchy, dobrego słowa, pocieszenia. Nie czekajmy, aż inni nas pocieszą. Jakkolwiek by to nie zabrzmiało śmiesznie, to jako dorośli ludzie, pocieszenie możemy dać sobie sami.

Bycie dla siebie dobrym to według mnie także bycie dla siebie surowym, jeśli jest taka potrzeba. Tak, jak mądry rodzic gani czasem swoje dziecko, tak i my nasze wewnętrzne dziecko musimy od czasu do czasu ochrzanić, gdy na to zasłużymy. To oznaka dojrzałości, by nie pobłażać sobie, szczególnie, gdy się rozleniwimy i nic nam się nie chce. Trzeba od siebie wymagać (chyba pamiętacie, kto nam o tym mówił). I to jest wielka, mocna prawda. Wymagać od siebie, będąc jednocześnie dla siebie dobrym. Nie krytykować się, ale zachęcać się do robienia wartościowych rzeczy i nie trwonienia czasu na te małowartościowe. Tak, to nie jest łatwe. Ale możliwe.

Komentarze