Sierpień w obiektywie (nieco spóźniony).

Zaległości, zaległości. Blogowe, książkowe, życiowe po prostu. Szkoda, że czas nie jest z gumy. Choć o produkcji czasu pisałam niezwykle przemądrzale w tym miejscu, to w praktyce, ale takiej wiecie, prawdziwej praktyce, okazuje się, że nawet planowanie nie jest receptą na nadążenie ze wszystkim. Mało tego, choć plan jest i to taki, że zadania niemal wysypują się z kalendarza, to część z nich jest niezrealizowana i pozostaje na jutro, pojutrze, kiedyś tam...

Winna jestem jednak, nie tylko Wam, ale również sobie, te kadry sierpniowe z mojego domu i otoczenia, żeby można było, za czas jakiś, sobie do nich wrócić i oddać się wspomnieniom. Na stare lata może? Zobaczymy.





 



 



 






 
















 


Komentarze