6 prostych sposobów na bardziej ekologiczne życie. Co zmieniłam, gdy przeprowadziłam się z mieszkania w bloku do własnego domu.

butelka-filtrujaca-rossmann

Ekologiczne życie nie zawsze jest proste. Tego trzeba się nauczyć. Zdobyć tę świadomość, która pomaga na każdym kroku dbać o naszą planetę. O kolejne pokolenia, które przyjdą tu po nas. Przyznaję, moja świadomość ekologii jeszcze do niedawna była minimalna. Niby wiedziałam, co się dzieje. Że śmieci powoli nas zasypują, a mieszkańcy morza giną od połkniętych rurek jednorazowych. Że każde kolejne pokolenie żyje na większym śmietnisku, niż poprzednie. Słowem, że człowiek sam sobie zgotował świat, w którym jest więcej plastiku i odpadów, niż może zutylizować. Ale przez długie lata nie czułam, że to jakoś osobiście mnie dotyczy. Wiem, wstyd. Myślę, że ten brak świadomości to kwestia czasów, w których dorastałam. 

Czy wiesz, jak 40 lat temu wyglądało ekologiczne życie?


Gdy byłam mała, temat odpadów nie istniał. Śmieci wyrzucało się z kosza na odpadki wyłożonego gazetą, wprost do kontenera w murowanym śmietniku, stojącym centralnie na podwórku. Śmieciarz był zawodem szanowanym i znanym z elementarza, jak policjant, czy pielęgniarka. Nikt nie myślał o segregowaniu śmieci, bo i nie bardzo było co segregować. To były głównie obierki i inne odpady organiczne. Trochę tylko papieru, bo ten gazetowy trzeba było raz w miesiącu wymienić na toaletowy, więc nie był wyrzucany. To wszystko. Mleko i inne napoje kupowało się w butelkach szklanych, podlegających zwrotowi. A kanapki do szkoły zawijało się w papier. Często po kilka razy w ten sam, jeśli się zbytnio nie zatłuścił. Brzmi jak science fiction, prawda? Ale to była ekologia w najczystszym wydaniu i to celebrowana naturalnie, nawet bez analizowania znaczenia tego słowa. 

A potem, na pięknym rumaku wjechał do kraju kapitalizm i z nim plastik. Ekologiczne życie nie miało szans. Świadomość społeczeństwa była żadna, ale co to był za wspaniały wynalazek! Jednorazowe butelki, których nie trzeba myć przed oddaniem do sklepu. Nawet wcale nie trzeba ich oddawać. Można wyrzucić i cieszyć się, że jest tak łatwo i przyjemnie, jak w innych cywilizowanych krajach. Dostaliśmy swój zachód i zaczęliśmy go bez ograniczeń używać. Z tego właśnie powodu urosła nam góra śmieci, której nigdy nie zutylizujemy.


Mieszkanie w bloku nie sprzyja segregowaniu śmieci, ale można robić inne, małe rzeczy, mające wpływ na naszą planetę. 


Już jako dorosła osoba zamieszkałam w bloku, gdzie nie przejmowałam się zbytnio odpadami. Wszystko, jak leci, wyrzucałam do zsypu. Było mi tak wygodniej. I tak, wiem już, jak bardzo był to zły nawyk. Nawet jest mi wstyd. Miałam kiedyś chęć podjęcia się całej tej segregacji, ale przeszło mi, gdy zorientowałam się, że te posegregowane przez mieszkańców śmieci i tak potem są wrzucane do jednego samochodu, który odbiera odpady.

Ponieważ wówczas byłam już trochę bardziej świadoma tego, jak ważne jest ekologiczne życie i wiedziałam, co w trawie piszczy, to pilnowałam, żeby robić inne, drobne rzeczy, mające wpływ na naszą planetę. Nie marnować wody. Nie lać jej tak bez sensu z kranu, gdy myję zęby. Tam, gdzie mieszkałam woda była droga, więc tym łatwiej było myśleć o oszczędzaniu. Chociaż finalnie wynik i tak nie był zadowalający. Można było pewnie więcej zrobić w tym temacie. Choćby częściej biorąc prysznic, zamiast lać do wanny pełno wody. 

Kolejnym krokiem było to, że przestałam kupować wodę butelkowaną. Zamiast tego zaopatrzyłam się w dzbanek filtrujący oraz butelkę z filtrem i szybko zauważyłam, że różnica w zużytym plastiku jest ogromna. W portfelu zostaje też więcej pieniędzy, więc picie wody filtrowanej, zamiast butelkowanej ma same zalety.

rower-kosz-rowerowy

Ekologiczny przełom nastąpił, gdy przeprowadziłam się z mieszkania w bloku do własnego domu. 


Nie wyssałam świadomości o ekologii z matczynym mlekiem, jak i całe moje pokolenie, dorastające w latach 70-tych. Ale teraz uczę się postępować rozsądnie. Także od ludzi młodych, bardzo dziś świadomych znaczenia ekologii, którzy plastik znają odkąd tylko zaczęli widzieć kontury plastikowej butelki ze smoczkiem, którą karmiła ich mama. Ja miałam butelkę szklaną, ale o tym już było. 

Własny dom, to pod wieloma względami całkiem inny świat. Szybko okazało się, że rzecz tak prozaiczna, jak wyrzucanie śmieci, wygląda tu zupełnie inaczej. I rzeczą prozaiczną bynajmniej nie jest. Segregujemy śmieci, bo ich odbiór jest tańszy, niż niesegregowanych. Dbamy też w ten sposób o środowisko. W domu konieczne jest wyodrębnienie miejsca do przechowywania posegregowanych odpadów, które są odbierane spod posesji zaledwie 2, 3 razy w miesiącu. Do tego pojemnik na odpady zmieszane, który jest opróżniany z podobną częstotliwością. Nie ma tu więc mowy o tym, że wyrzucisz śmieci, jak w bloku i zapomnisz o sprawie. Myślisz o odpadach cały czas. Analizujesz grafik wywożenia poszczególnych rodzajów śmieci, pilnujesz terminów. Bo, jeśli zapomnisz i nie wystawisz śmieci, to będą musiały czekać na kolejny termin. To nie jest takie złe rozwiązanie, jak na początku sądziłam, bo wymusza uwagę. Wspomaga segregowanie śmieci i dbanie o środowisko.

Moja świadomość ekologiczna wzrosła i teraz, gdy robię zakupy, zwracam baczną uwagę na to, w co poszczególne produkty są zapakowane. Żeby nie gromadzić dużej ilości folii, w sklepie nie pakuję owoców i warzyw do torebek foliowych, ale po prostu luzem wkładam do koszyka. Uważam za bezsensowne kupowanie kiści bananów razem z torebką foliową, która za chwilę wyląduje w śmieciach. Mam też zamiar uszyć sobie woreczki bawełniane na drobniejsze owoce, czy warzywa. Wtedy będę zabierała je ze sobą do sklepu i w nich będą lądowały np. pomidorki koktajlowe. Oczywiście zawsze mam przy sobie choć jedną torbę na zakupy z materiału, nie płacę za reklamówki w supermarkecie. Kilka takich toreb wożę na stałe w bagażniku mojego samochodu.

W naszym domu nie mamy wanny. Podjęliśmy tę decyzję po dość długich rozważaniach wszelkich za i przeciw. Zdecydowaliśmy się na prysznic ze ścianką typu walk in i faktycznie, dzięki prysznicowi zużywamy dużo mniej wody, niż kąpiąc się w wannie. W naszym przypadku rolę grał tu brak miejsca na obie rzeczy, wannę i prysznic. Wybraliśmy sam prysznic i, chociaż nie mam możliwości przygotowania sobie kąpieli, jak w SPA, to finalnie jestem bardzo zadowolona. Prysznic bierze się dużo sprawniej i jednocześnie oszczędzamy wodę.

Kolejna rzecz, jaką wdrażam w moim domu, to powolna rezygnacja z plastiku, w szczególności z plastikowych pojemników do przechowywania żywności. Nie chcę ich wszystkich tak po prostu wyrzucić, więc te, które mam, są w użyciu. Ale, gdy się niszczą, to sukcesywnie zastępuję je szklanymi. Przywracam też do łask zwykłe słoiki, które są doskonałe, jako lunch boxy. Zakręcam i nic się nie wylewa, więc mogę spokojnie włożyć do torby nawet słoik z zupą. Oczywiście nie kupuję jednorazowych rurek do napojów. Wszechobecny plastik po prostu zaczął mi przeszkadzać.

Wiem, że nie da się w pojedynkę oczyścić z plastiku całego Morza Bałtyckiego. Jednak można we własnym gospodarstwie dbać o to, na co mamy bezpośredni wpływ. Do czego i Ciebie zachęcam.

ogrod-koc-wypoczynek-relax

Podsumowanie moich 6 prostych sposobów na bardziej ekologiczne życie.


1. Segreguję śmieci. Naprawdę się do tego przykładam.

 

2. Nie kupuję wody butelkowanej. W domu używam dzbanka filtrującego, a przy sobie noszę na stałe butelkę filtrującą.  

 

3. Nie pakuję owoców i warzyw do reklamówek, które i tak po przyjściu do domu bym wyrzuciła.

 

4. Zakupy pakuję tylko w torby z materiału. 

 

5. Oszczędzam wodę. Biorę prysznic, zamiast kąpieli i zakręcam wodę podczas mycia zębów.

 

6. Ograniczam używanie plastiku. W szczególności zamieniam plastikowe pojemniki do przechowywania żywności na opakowania szklane. 

 

 

Ciekawa jestem, jakie są Twoje sposoby na bardziej ekologiczne życie. Co robisz dla środowiska i dla naszej planety?  

 

 

 

 

 

Jeśli ten wpis wydał Ci się wartościowy, udostępnij go, proszę:  



12 komentarzy:

  1. Bardzo wartościowy wpis, i przeczytałam go z chęcią. Dzięki segregacji i ekologi staliśmy się również rodziną oszczędną. Bo tak naprawdę jedno z drugim ma całkiem sporo wspólnego. Zapraszam na mój wpis na ten temat.
    Bardzo cieszę się, że żyję w UK, Odkąd tutaj mieszkam stałam się bardziej ekologiczna i zadowolona z życia .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, macie łatwiej, niż my tu, w Polsce i tego Wam zazdroszczę. Ale i u nas już się dużo zmienia, łatwiej jest być eko. Trzeba tylko chcieć. Pozdrawiam :)

      Usuń
  2. Trzy pierwsze punkty to dla mnie już rutyna, jednak nie mogę zamienić kąpieli na prysznic ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo to nie jest łatwe. Po dobroci się nie da:) Ja dopiero odkąd nie mam wanny, nauczyłam się brać prysznic. Wcześniej to lałam i lałam :)

      Usuń
    2. Ja właśnie bardziej lubię prysznice niż kąpiel. Szybko i zawsze ciepła woda ;)

      Usuń
    3. Na stale ciepłą wodę w wannie jest sposób. Dolewasz i dolewasz ;-)
      Ale już tak nie robię:)

      Usuń
  3. Ja nawet wody nie filtruję - piję z kranu. Ale mamy tu dobrą wodę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Polsce z tą wodą to jest różnie. Ja planuję zrobić badanie wody i sprawdzić, czy moglibyśmy ją pić. Jeśli nie, dalej będziemy filtrować.

      Usuń
  4. Ja małe torebki foliowe, które gdzieś tam jednak się pojawiają, używam do sprzątania po psie, nie kupuję specjalnie. Natomiast niestety moja wspólnota nie zdecydowała się na segregację śmieci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, ze wspólnotami, czy innymi spółdzielniami to tak jest. Nic nie poradzisz, jak nie masz na coś kompletnie wpływu.
      A te małe torebki to faktycznie i tak się pojawiają nie wiadomo skąd:) Też używam ich wtedy, jako wielorazowych do różnych rzeczy, aż się zupełnie nie zedrą.

      Usuń
  5. Cieszę się, że coraz więcej osób decyduje się żyć ekologicznie - wspaniały, wartościowy wpis! Sama również zaczęłam zwracać uwagę na problem nie bycia ekologicznym po przeprowadzce do domu... Największy problem mam ze śmieciami i często mi przykro, bo mimo starań nie zawsze udaje się je ograniczyć (jesteśmy olbrzymim generatorem śmieci!!!). Przyznaję się też bez bicia, że nasza mała pociecha korzysta z jednorazowych pieluszek (choć po przeanalizowaniu statystyk zużycia wody wielorazowe pampuchy wcale nie są takie eko...) i bierze kąpiel w dużej wannie (choć my z mężem nadrabiamy prysznicem). Staram się za to pamiętać o eko torbach na zakupy, również filtruję wodę i ograniczam zużycie plastiku, a z ewentualnych foliówek korzystam wielokrotnie.

    Wierzę, że wspólnymi siłami możemy zadbać o naszą planetę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa.
      Prawda, że w domu bardziej widać, ile tych śmieci tak naprawdę jest? Przerażające. Ale nie da się zrobić wszystkiego na raz. Jednak małymi krokami i nie przekreślając tak zupełnie własnego komfortu (np. kąpiel w wannie:)), też można wiele zdziałać.
      Pozdrawiam:)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2019 Drugie imię , Blogger