Codzienne zakupy pod kontrolą. 2 przydatne aplikacje na telefon, bez których nie umiem żyć.

przydatne-aplikacje-na-telefon


Do tego, że smartfon może być moim centrum dowodzenia światem, wciąż się przyzwyczajam. Staram się wykorzystywać coraz więcej pomocnych funkcji. Zaczęłam nawet robić w nim swoje notatki i ze zdziwieniem odkrywam, że mój kalendarz papierowy jest coraz mniej zapisany. Oczywiście korzystam z niego, bo lubię, jestem pod tym względem trochę staroświecka. Jednak pewne sprawy przeniosłam do smartfona i niezwykle ułatwia mi to życie. Odkryłam niedawno dwie przydatne aplikacje na telefon, które pomagają mi ogarnąć zakupy codzienne. Dwie rzeczy są bowiem dla mnie istotne. Lista zakupów, bez której nie umiem żyć. I paragony, których przechowywanie przysparzało mi zawsze sporo irytacji. Tak na marginesie, gdyby paragony, które dotychczas nosiłam w portfelu były wyznacznikiem bogactwa, to byłabym w pierwszej dziesiątce na liście Forbesa. 



Lista zakupów, czyli zakupy pod kontrolą totalną.


Długo szukałam sposobu na ogarnianie zakupów codziennych w taki sposób, żeby zawsze mieć w lodówce potrzebne rzeczy, ale nie zaprzątać sobie zbytnio głowy zakupami. Podstawą jest dla mnie porządna lista, pozwalająca utrzymać zakupy codzienne pod kontrolą. Bez względu na to, czy kupuję w sklepie stacjonarnym, czy online, lista zakupów jest dla mnie niezbędna. Pozwala mi nie tylko mieć kontrolę nad tym, co kupuję, ale też wspomaga zarządzanie finansami domowymi. Z dokładną listą nie kupuję rzeczy niepotrzebnych. Takie zakupy to też mniej żywności, która może się potencjalnie zmarnować z powodu niewykorzystania. Przez wiele lat listę zakupów robiłam po prostu na kartce. Czasami w komputerze i potem drukowałam. Robiłabym tak dalej, gdyby nie ten świat internetowy, który wkracza do naszego życia, nie pytając nikogo o zdanie. Trudno się oprzeć ewidentnym zaletom pomocnych aplikacji, które dziś mamy już nie tylko w komputerze, ale też w smartfonie. Ależ zdziwiłby się mój dziadek, gdyby zobaczył, że robię zdjęcia telefonem i rozmawiam przez aparat. Tak to jednak wygląda. Wszystko w jednym urządzeniu, aplikacje na telefon, które czynią go jeszcze bardziej wygodnym i przydatnym, po prostu centrum dowodzenia życiem.

Przechodząc do rzeczy. Moja lista zakupów znajduje się dziś nie na skrawku kartki, wyrwanej pośpiesznie z zeszytu syna (tylko ze środka, wtedy nic nie widać), ale w aplikacji Listonic. Wymyślił ją, według mnie, geniusz. A może tylko ktoś, kto, jak ja, miał potrzebę, by mieć zakupy pod kontrolą. Listonic to współdzielona lista zakupowa, do której możesz mieć dostęp razem z osobami, które wybierzesz. Tworzycie swoją listę zakupową razem, np. z mężem, dziećmi, współlokatorami. I zakupy codzienne przestają być Waszą zmorą. W lodówce będzie i piwo i masło, w zależności od preferencji, a w chlebaku zawsze świeży chleb. Każda osoba może bowiem dopisać do listy produkty, których potrzebuje. Lista zakupów jest aktualizowana na wszystkich urządzeniach i u wszystkich użytkowników. Nieoceniona pomoc w robieniu zakupów codziennych.


Lekki portfel bez paragonów. Zakupy codzienne jeszcze przyjemniejsze.


Nadmiar paragonów to była dla mnie wyjątkowa zmora. Nigdy nie potrafiłam poradzić sobie z masą tych świstków, namacalnych dowodów na to, że wydaję pieniądze. I co z tego, że mój portfel był najcięższą rzeczą, jaką noszę w torebce, skoro, gdy konkretny paragon był mi potrzebny, np. do reklamacji, to i tak nie potrafiłam go znaleźć. W jakiś czarodziejski sposób znikał i już. Paragon to wyjątkowo upierdliwa rzecz. Obecny w nadmiarze, po chwili wyblakły, w ogóle trudny do odczytania dla kogoś, komu wzrok już płata figle z racji wieku. A powinien być przecież pomocny w kontrolowaniu zakupów i finansów. 

I tu przychodzą z pomocą kolejne genialne aplikacje na telefon, z których ja wybrałam jedną o nazwie Pan Paragon. Urocza, prawda? Pan Paragon zbiera za mnie wszystkie moje paragony, pod warunkiem, że zapamiętam, by zrobić im zdjęcia. Raz wrzucone do aplikacji i opisane zostają tam na zawsze. A w każdym razie do najbliższej zmiany smartfona, bo ja mam zdolność gubienia rożnych potrzebnych rzeczy w takiej właśnie chwili. Ale to kwestia niskich kompetencji cyfrowych, jak sądzę. 

Paragony cyfrowe przydają się do tego, by mieć zakupy pod kontrolą, ale też, gdy potrzebujemy zareklamować jakiś produkt. Pomagają panować nad domowym budżetem i wydatkami. No i w końcu mogę mieć porządek w portfelu. Nasuwa mi się nawet taki wniosek, że skoro dotychczas portfel służył mi głównie do przechowywania paragonów, to może wcale nie jest mi już potrzebny.

Aplikacja jest łatwa w użyciu, nawet dla tak niekompetentnej osoby, jak ja. Robię zdjęcie, a Pan Paragon sam odczytuje zawarte w nim informacje: nazwę sklepu, datę zakupów i zapłaconą kwotę. W tej genialnej aplikacji na telefon można też przechowywać karty lojalnościowe do poszczególnych sklepów, ale tego jeszcze nie obczaiłam.

I tak, dzięki dwóm przydatnym aplikacjom, łatwiej mi się żyje. Mam pod kontrolą moje zakupy codzienne oraz pusty portfel. Uczucie ulgi - bezcenne. 

Do przeczytania!





Jeśli uważasz wpis za wartościowy, udostępnij go dalej. Dziękuję! 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2019 Drugie imię , Blogger