Pielęgnacja skóry wrażliwej bez kompromisów. Rumień na twarzy i inne atrakcje.


skora-naczynkowa


Pielęgnacja skóry twarzy zawsze była dla mnie priorytetem, ale też nie lada wyzwaniem. Moja cera jest wrażliwa, a skóra naczynkowa. Na dokładkę sucha skóra twarzy powoduje nieprzyjemne uczucie ściągnięcia i pieczenia. Nie mam łatwo. Pielęgnacja cery naczynkowej wymaga zabiegów dostosowanych do jej kondycji, a rumień na twarzy, pojawiający się w momentach zdenerwowania, czy po prostu przy cieplejszej pogodzie, bardzo utrudnia życie. Mój rumień, po kilku latach bycia rumieniem, zamienia się powoli w trądzik różowaty. Wzmaga zaczerwienienie i wymaga jeszcze bardziej specjalistycznej pielęgnacji skóry twarzy. A, gdy się nasila, wygląda, mówiąc krótko, niezbyt estetycznie.   

Sucha skóra twarzy. Jak nawilżyć cerę i czy to jest w ogóle możliwe. 


Czasami skóra mojej twarzy robi się tak mocno wysuszona, że odnoszę wrażenie, że już nigdy nie zdołam jej dostatecznie nawilżyć. Cera wrażliwa i jednocześnie naczynkowa jest cienka i nie posiada dobrej bariery ochronnej. Wszystko może jej szkodzić. Chłód, gorąco, lampka wina, ostre przyprawy. Ale jak tu unikać wina? Przecież to i niezdrowo, i nieprzyjemnie. 

Pielęgnacja skóry, szczególnie tak wymagającej, jak moja, musi opierać się na porządnym nawilżaniu. Już samo zadbanie o dostateczny poziom nawilżenia naskórka, powoduje, że cera wrażliwa lepiej radzi sobie z pozostałymi problemami, jak rumień na twarzy, czy rozszerzone naczynka. O nawilżenie jednak jest dość trudno, bo taka cera z problemami wyłapuje z kremów najpierw to, co może jej zaszkodzić, a dopiero potem ewentualnie dobre składniki. Dlatego bardzo ważne jest, aby w pierwszej kolejności zadbać o naczynka i leczyć trądzik różowaty. Dopiero na wyleczonej skórze krem będzie mógł wykonać swoje zadanie, czyli będzie mógł zaradzić niedostatecznemu nawilżeniu. 

Od pewnego czasu używam tylko i wyłącznie kremów do skóry atopowej, kupionych w aptece. I dopiero te kremy radzą sobie z nawilżeniem i nie powodują, że zaczerwienienia się powiększają. Tak modne obecnie kremy z naturalnym składem, niestety więcej szkodzą mojej cerze, niż pomagają. Nie znalazłam takiego, który by nie powodował zaczerwienienia. Wiele jest narzekań na skład kremów aptecznych, że nienaturalne, pełne chemii itp. jednak moja skóra naczynkowa i sucha tylko na takie kremy się godzi. Te z naturalnym składem odrzuca.

Aby uzyskać zadowalające nawilżenie skóry twarzy, wieczorem nakładam podwójną dawkę kremu. Pierwszą warstwę wklepuję delikatnie w skórę, a kolejną pozostawiam, aż krem sam się wchłonie. Jest to taka swoista postać maseczki nawilżającej, ponieważ maseczek generalnie używać nie mogę. Po nałożeniu maseczki moja cera wrażliwa jest zawsze mocno podrażniona. Nie znalazłam jeszcze takiej, która nie miałaby zbyt silnego dla mnie działania. Choćby nie wiem z jakiej firmy była i za jakie pieniądze, nie pomaga, a więcej szkodzi. 

Taka maska z grubej warstwy kremu powoduje, że moja sucha skóra twarzy szybko poprawia swoją kondycję, a rumień na twarzy zostaje złagodzony. Na dzień nakładam normalną porcję kremu, chyba, że muszę dodatkowo nałożyć ochronę przeciwsłoneczną. Wtedy na krem nakładam dodatkowo krem z filtrem.  


Gdy pojawia się trądzik różowaty. Leczenie pod okiem specjalisty.


Kilka miesięcy temu pielęgnacja skóry zaczęła sprawiać mi takie kłopoty, z którymi sama już nie umiałam sobie poradzić. Zaczerwienienie nie znikało, suchość tylko się wzmagała i zauważyłam, że pojawia się trądzik różowaty. Wybrałam się więc do dermatologa, bo rady w stylu "używaj kremów z naturalnym składem" kompletnie nie działały. A właściwie to dawały efekt zupełnie odwrotny do oczekiwanego. Lekarz tylko potwierdził to, co już sama wiedziałam. Cera wrażliwa, skóra naczynkowa, z tendencją do tego, by pojawiał się rumień na twarzy. No i zapoczątkowany trądzik różowaty. Leczenie było konieczne. Otrzymałam krem Rozex, który, jak dowiedziałam się w aptece,  jest często przepisywanym specyfikiem na problemy podobne do moich. Miałam go stosować wieczorem, zamiast kremu. Jako krem do twarzy lekarz zalecił mi stosowanie jednego z dermokosmetyków dostępnych w aptece. Wybrałam Cetaphil w postaci emulsji i rozpoczęłam zaleconą kurację. Okazało się, że poszukałam pomocy dermatologa w momencie, gdy moja skóra jeszcze nie była w bardzo złej kondycji. Po tygodniu stosowania się do zaleceń zauważyłam poprawę. Rumień na twarzy zaczął blednąć, trądzik różowaty cofnął się, a skóra twarzy zaczęła przyjmować nawilżenie płynące z emulsji. Rozex nakładałam jeszcze kolejny tydzień, a potem odstawiłam. Obecnie emulsja Cetaphil jest moim podstawowym kosmetykiem nawilżającym. Łagodzi podrażnienia, trądzik różowaty nie wraca, a ja proces nawilżenia podkręcam jeszcze tak, jak napisałam. Nakładam więcej kremu.  

Jeżeli zauważasz u siebie problemy ze skórą twarzy, którym nie może zaradzić odpowiednia pielęgnacja, nie wahaj się. Udaj się do specjalisty i poddaj leczeniu. Wbrew temu, co twierdzą niektórzy, specyfik z apteki, przepisany przez lekarza nie może Ci zaszkodzić. Będziesz go używać tylko przez czas konieczny do tego, aby Twoja skóra twarzy odzyskała komfort i zdolność radzenia sobie z czynnikami zewnętrznymi. Potem powinno wystarczyć nawilżenie i dostosowana do stanu skóry, delikatna pielęgnacja.
   

 

Czego nie lubi moja skóra naczynkowa. Kremy, kosmetyki i inne specyfiki.



Przekonałam się, że pielęgnacja skóry w wydaniu naturalnym może mi bardziej szkodzić, niż pomagać. Duże stężenie składników naturalnych jest zbyt silne dla mojej skóry naczynkowej i powoduje, że wzmaga się rumień na twarzy. Cera nie przestaje się czerwienić i jest widocznie podrażniona. Przestałam więc próbować wciąż nowych kosmetyków z naturalnym składem, bo już i tak wydałam dużo pieniędzy na preparaty, których w efekcie nie mogę stosować. Używam tylko kremów z apteki i widzę zdecydowaną poprawę.

Po leczeniu mojej cery wrażliwej pod okiem dermatologa, bardzo się staram i ostrożnie dobieram zarówno pielęgnację, jak i kosmetyki do makijażu. Generalnie ograniczam ilość produktów do niezbędnego minimum i widzę, że moja sucha skóra twarzy jest mi za to wdzięczna. Gdy bardzo dbam o odpowiednią pielęgnację, rumień na twarzy pojawia się sporadycznie, a moja cera naczynkowa jest mocniejsza. Bariera ochronna wytwarza się sama i skóra może się bronić przed czynnikami zewnętrznymi. Mam wrażenie, że trochę bardziej się polubiłyśmy, ja i moja sucha skóra twarzy. 

W tej chwili używam dwóch kremów do twarzy. Wspomniany już Cetaphil pod postacią delikatnej, ale bardzo silnie nawilżającej emulsji oraz krem ochronny marki Iwostin z faktorem 50, który chroni moją cerę wrażliwą przed słońcem. Podczas pielęgnacji skóry nigdy nie nakładam jednak tego kremu samodzielnie. Najpierw aplikuję Cetaphil, a dopiero po chwili warstwę Iwostinu. Mam wrażenie, że Cetaphil działa bardzo mocno ochronnie, nie pozwalając innym preparatom na powodowanie podrażnień.

Demakijaż twarzy jest równie ważny, co stosowanie odpowiednich kremów. Dlatego przykładam do niego dużą uwagę i nie odpuszczam, chociaż niejednokrotnie wieczorem jestem zmęczona i nic mi się już nie chce. Do oczyszczania twarzy rano i wieczorem używam balsamu myjącego SVR Topialyse do cery atopowej. Nigdy nie miałam lepszego kosmetyku do tego celu. Moja sucha skóra twarzy go uwielbia. Mam już kolejne opakowanie i chyba będę mu wierna do końca świata. Wrażliwcy mogą nim myć całe ciało. Ja stosuję tylko do oczyszczania oczu i twarzy, więc wystarcza mi na bardzo długo.

O dziwo, nie szkodzi mi opłukiwanie twarzy wodą z kranu. Większe szkody powoduje zmywanie balsamu z twarzy przy pomocy wacików. Moja cera wrażliwa jest wtedy podrażniona od samego ich dotyku. Nanoszę więc delikatnie balsam myjący na całą twarz i oczy, delikatnie masuję i spłukuję wodą. Niezwykle to wygodne i szybkie.

Mój makijaż jest obecnie bardzo oszczędny. Całe szczęście, że nastała moda na tzw. no make up. Naturalny wygląd bez stosowania nadmiaru kosmetyków, stonowane kolory, brak efektu maski. Moja sucha skóra twarzy nigdy nie lubiła nadmiaru, ale ja kiedyś starałam się podążać za modą i malując się mocno, robiłam jej krzywdę. Dziś używam niewielkiej ilości podkładu i odrobiny pudru mineralnego. Mój ulubiony podkład, który nie wyrządza mi krzywdy to Max Factor Facefinity. Możnaby pomyśleć, że to nie jest kosmetyk dla cery tak wymagającej, jak moja. Jednak nie powoduje on u mnie żadnych podrażnień i mam wrażenie, jakby go w ogóle nie było. Rozprowadzam produkt palcami i delikatnie wklepuję. Nie używam żadnych gąbek, bo mam wrażenie, że palcami bardziej kontroluję nacisk na skórę i zbytnio jej nie podrażniam. Nawet taki z pozoru drobiazg ma znaczenie w pielęgnacji cery wrażliwej. Puder mineralny jest marki Lorigine.Używam go w bardzo małej ilości. Delikatnie omiatam twarz pędzlem, ledwo ją dotykając. Uważam ten puder za świetny kosmetyk. Jest niewidoczny, a jednak delikatnie przysłania to, co skóra naczynkowa chce ukryć. Taki makijaż daje bardzo naturalny efekt.

W mojej łazience jest miejsce także dla jednego mocniejszego kremu, który nakładam na szyję i dekolt. Na szczęście, poza skórą twarzy, nie zaobserwowałam u siebie żadnych uczuleń i nietolerancji, więc mogę silniejszy krem stosować w miejscach, które szybko się starzeją i wymagają zdecydowanych kosmetyków. Mam też specjalny krem pod oczy, ale stosuję go w bardzo małej ilości, żeby uniknąć ewentualnych podrażnień skóry w okolicach policzków, gdzie szaleją moje rozszerzone naczynka.

Ciekawa jestem, czy też masz doświadczenia z ekstremalnie suchą skórą twarzy, albo takimi niechcianymi towarzyszami jak trądzik różowaty, rumień na twarzy, czy rozszerzone naczynka. Daj mi znać, jak sobie radzisz z takim wyzwaniem, jakim jest pielęgnacja skóry o tak specyficznych skłonnościach. 

sucha-skora-twarzy


Jeśli uważasz wpis za wartościowy, udostępnij go dalej. Dziękuję! 

2 komentarze:

  1. U mnie oprocz tego, że mam bardzo wrażliwą skórę na twarzy dochodzi alergia. W okresie pylenia swędzi mnie cała twarz ale szczególnie oczy. Staram się pilnować ale nieraz świąd jest tak duży, że niestety pocieram oczy i skóra wokół nich staje się bardzo sucha i podrażniona. Alergolog powiedziała, żebym w tym czasie przerzuciła się na emolient do smarowania. Używam dexerylu i do smarowania i demakijażu, bardzo dobrze i na długo nawilża i łagodzi podrażnienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na szczęście nie mam alergii, ale teraz latem toczę kolejna walkę. Walkę z przebarwieniami od słońca. Smaruję twarz kremem z filtrem 50, ale słońce i tak się przez niego przebija i z roku na rok mam coraz więcej przebarwień.
      Dzięki za dobrą opinię o dexerylu, może mi się przydać.
      Pozdrawiam :)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2019 Drugie imię , Blogger