Kuchnia roślinna w prostej odsłonie. Przepis na placki z cukinii.

Kuchnia roślinna w prostej odsłonie. Przepis na placki z cukinii.

placki-z-cukinii-przepis


Kuchnia roślinna ma przede mną coraz mniej tajemnic. Jem mało mięsa i widzę, że to mi służy. Czuję się lekko i nawet wtedy, gdy się przejem, uczucie pełności szybko mija. Tak, tak, zdarza mi się zjeść za dużo, ponieważ bardzo lubię jeść. Ty też? No to jest już nas dwoje. A potrawy jarskie, jak się mówiło dawniej, zanim świat zwariował na punkcie wegetarianizmu, potrafią być niesamowicie urozmaicone i pyszne. 

Według mnie, kuchnia roślinna jest niezwykle inspirująca. Kluczową rolę, oprócz warzyw, grają w niej przyprawy. Ja uwielbiam smaki Bliskiego Wschodu, dlatego garam masala, kurkuma, czy imbir są zawsze obecne w mojej kuchni i dodaję je do wielu potraw. Nawet, jeśli przepis tego nie przewiduje. Najbardziej bowiem lubię eksperymentować.  Przepis, przepisem, a ja lubię gotować po swojemu. Kuchnia roślinna jest idealna do takich eksperymentów.

Przeglądam książki kucharskie, ale są one dla mnie raczej inspiracją, niż wyrocznią. Przepisy lubię tworzyć sama. Zmieniam składniki, urozmaicam smaki przyprawami, które lubię, eksperymentuję. Czasami dodanie jakiegoś nieoczywistego składnika zmienia zwykłą potrawę w małe dzieło sztuki, czy raczej smaku. Zdarza się też, że moje starania nie kończą się wymarzonym smakiem, ale z tym jestem pogodzona. Bez eksperymentów nie byłoby najlepszych dań. 

Latem bogactwo warzyw i owoców potrafi onieśmielić. Jest ich tak dużo i wszystkich chciałoby się spróbować... Wiadomo jednak, że pojemność żołądka jest ograniczona. Z kolei z moimi kubkami smakowymi jest tak, że jak mi coś zasmakuje, to mogę to jeść w nieskończoność i nie tęsknię za innymi potrawami. Potem się budzę i zaczynam żałować, że np. truskawki już się skończyły, a ja nie najadłam się ich do syta, zajęta akurat cukinią i malinami. 

Tego lata to właśnie cukinia skradła mi serce. Jem i jem i nie mogę się nasycić. Cukinia jest obecnie dostępna w zasadzie przez cały rok, ale jednak ta letnia jest najsmaczniejsza. Niby taka  niepozorna, niektórzy twierdzą nawet, że bez smaku, jednak odpowiednio doprawiona, dla mnie jest królową stołu. 

Dziś zapraszam Cię do mojego domu na placki z cukinii. Przepis, modyfikowany przeze mnie od początku wakacji, nabrał już kształtu, z jakiego jestem całkowicie zadowolona. Proste składniki i przyprawy, które nie zmieniają zbytnio delikatnego smaku cukinii. Kuchnia roślinna w bardzo prostym, ale pysznym wydaniu. Spróbuj. Mało pracy, a efekt wspaniały. Placki z cukinii to danie, którego smak możesz zmieniać przy pomocy dodatków. Podaj je z kwaśną śmietaną, jak tradycyjne placki ziemniaczane. Albo posyp startym parmezanem i włóż na chwilę do piekarnika.

Ciekawa jestem, czy Ty też lubisz puścić wodze fantazji i eksperymentować w kuchni. Jeśli nie, to spróbuj. Zobacz, ile satysfakcji daje odkrywanie nowych smaków i kulinarnych połączeń.
 

 

Przepis na placki z cukinii. 

 

Składniki:


1 duża cukinia (lub 2 mniejsze),
1 spora cebula, drobno posiekana,
1 jajko,
3 łyżki mąki ziemniaczanej i 3 łyżki mąki kukurydzianej (lub 6 łyżek mąki pszennej, jeśli gluten nie jest dla Ciebie problemem),
sól, pieprz, kurkuma (w ilościach, jakie preferujesz, ja lubię sporo pieprzu, daję pół łyżeczki),
olej rzepakowy do smażenia.

Wykonanie:


Zetrzyj cukinię na średnich oczkach tarki, bezpośrednio na sitko. Odrobinę posól i pozostaw na 15 min., aż cukinia puści sok, który ścieknie przez sitko. Następnie wygnieć resztę soku rękoma i przełóż cukinię do miski. Dodaj pozostałe składniki i dokładnie wymieszaj masę łyżką. Smaż niewielkie placuszki, smarując za każdym razem patelnię olejem przy pomocy pędzelka lub ręcznika papierowego. Gdy jedna strona dobrze się zrumieni, odwróć delikatnie placki i ponownie smaż do zrumienienia. Podawaj, jak lubisz. Nawet solo są doskonałe. Z podanych składników wychodzi ok. 10 placków.

Dodatek kurkumy nadaje plackom z cukinii soczysty, zielono-żółty kolor. Jest to niesamowita przyprawa. Jedna z najlepszych naturalnych substancji przeciwnowotworowych, działająca przeciwwirusowo, przeciwbakteryjnie i przeciwgrzybiczo. Kurkuma hamuje procesy zapalne w organizmie i redukuje zły cholesterol. Dwie, trzy szczypty dodane w przepisie, nie mają znaczącego wpływu na smak placków, ale podkreślają zielony kolor cukinii i dodają nam zdrowia.

Smacznego!


placki-z-cukinii-przepis

placki-z-cukinii-przepis

placki-z-cukinii-przepis

placki-z-cukinii-przepis

placki-z-cukinii-przepis

placki-z-cukinii-przepis

placki-z-cukinii-przepis

placki-z-cukinii-przepis





Jeśli ten wpis wydał Ci się wartościowy, udostępnij go, proszę:


Jak stworzyć wakacyjną capsule wardobe.

Jak stworzyć wakacyjną capsule wardobe.


garderoba-kapsułowa

Od pewnego czasu buduję swoją garderobę zgodnie z zasadą „mniej mieć, wszystko nosić”. Idealnie wpisuje się ona w ważny dla mnie trend slow fashion oraz ideę minimalizmu, która jest mi bliska.


Moja osobista garderoba kapsułowa.


Moja szafa nie jest jeszcze idealna pod tym względem, ale pracuję nad tym, żeby mieć tylko tyle ubrań, ile potrzebuję i ile jestem w stanie wykorzystać. Tworzę własną capsule wardrobe. Zestaw ubrań, z których jestem zadowolona, które są dla mnie wygodne i komfortowe pod względem materiałowym. Nie kupuję nowych ubrań, chyba, że dana rzecz zupełnie się zniszczy i nie mogę się obejść bez uzupełnienia swojej szafy o ten element. Pisałam o tym tutaj. Rzeczy, których nie noszę, regularnie oddaję na różne zbiórki dla potrzebujących lub staram się sprzedać. Fascynuje mnie nadawanie drugiego życia ubraniom. Raz wyprodukowane, nie powinny trafić na wysypisko, ale w dobre ręce kogoś, komu mogą jeszcze posłużyć. Sama chętnie korzystam z second handów, bo można tam znaleźć niesamowite ciuchy za ułamek ceny wyjściowej. Szperanie w takich miejscach wymaga czasu, ale może być bardzo satysfakcjonujące.


Ćwiczenie pozwalające stworzyć idealną capsule wardrobe.


Są różne narzędzia, które pomagają w stworzeniu capsule wardrobe, garderoby dopasowanej do siebie, z niewielką, optymalną ilością ubrań, które można z satysfakcją zestawiać. Jednym z takich narzędzi jest ćwiczenie polegające na wybraniu określonej ilości ubrań i noszenie ich w określonym przedziale czasowym. W tym czasie nie nosimy nic innego, poza wybranymi do ćwiczenia ciuchami. Są osoby, które podejmują takie wyzwanie na tydzień z 10 sztukami odzieży. Są i takie, które wydłużają ten czas. Nie to jest najważniejsze, ile potrwa nasze ćwiczenie. Musimy dobrać czas optymalnie do nas samych. Najważniejsze jest to, by zastanowić się chwilę nad wyborem ciuchów do wyzwania. Kilka dołów i kilka gór pasujących do siebie oraz optymalną ilość dodatków. Ja postanowiłam przeprowadzić sobie takie ćwiczenie w tegoroczne wakacje. Bo nie tylko ograniczam kupowanie, ale też uczę się, jak wykorzystywać do maksimum ciuchy, które posiadam. Stworzenie sobie tzw. capsule wardrobe jest świetnym zadaniem, by to poćwiczyć. Kapsułowa garderoba na określony czas pokaże nam co lubimy nosić, a czego ze swojej szafy spokojnie możemy się pozbyć. Ponieważ wakacje już na półmetku, moje ćwiczenie trwa od ponad miesiąca, mogę więc co nieco się o tym eksperymencie wypowiedzieć. Wybrałam z mojej szafy kilkanaście sztuk ubrań, które postanowiłam nosić przez dwa miesiące. Oddzieliłam je od reszty rzeczy i chodzę tylko w nich.

Wybrałam:

2 pary jeansów

2 pary spodni materiałowych

2 spódnice (1 do kolan i 1 maxi)

1 sukienkę o długości maxi

6 T-shirtów

1 bluzkę z rękawem ¾

2 bluzki koszulowe z długim rękawem (z możliwością zawinięcia rękawów)

2 marynarki

2 swetry rozpinane (kardigany)

3 pary butów (baleriny, sandały, tenisówki)

2 torebki (codzienna większa i mała na wyjście)

W sumie 20 sztuk odzieży oraz 5 sztuk dodatków. Jestem w połowie tego wyzwania i dochodzę do wniosku, że na lato, spędzane w mieście, gdy pracuję, nie potrzebuję ani jednej rzeczy więcej.


Zalety stworzenia garderoby kapsułowej na dwa miesiące.


Utworzenie takiej capsule wardrobe na określony czas to świetne ćwiczenie, a jego zalety są niepodważalne:

1. Pozwala zobaczyć, co z naszych rzeczy można ze sobą miksować i co do czego pasuje. Jeśli lubisz, jak ja, gdy bluzka trochę zakrywa pupę, a masz głównie kuse bluzeczki, które nie wyglądają dobrze z posiadanymi spodniami, to nie zechcesz ich nosić.

2. Daje doskonałą orientację w spójności kolorystycznej naszej garderoby, bądź jej braku. Ubrania muszą dobrze zestawiać się kolorystycznie. Pasować do siebie wzajemnie i do naszego typu urody.

3. Pozwala szybko policzyć ile mamy dołów, a ile ubrań górnych. Tych drugich powinno być więcej, a jeśli jest odwrotnie, to mamy przyczynę, dla której rano wydaje nam się, że nie mamy co na siebie włożyć.

4. Pozwala zorientować się, czy mamy wystarczającą ilość ubrań na dość zróżnicowane temperatury, co jest domeną naszego klimatu. Ja na przykład odkryłam, że nie mam porządnych butów na deszcz. Ale ponieważ w większości jeżdżę samochodem, to na razie odpuszczam sobie ich kupno. Jednak myślę, żeby w przyszłości uzupełnić moją garderobę o ten element.

5. Pokazuje, czego nie chcemy nosić i w związku z tym, czego należałoby się pozbyć z szafy.

6. Uczy, jak ubrać się szybko i być zadowolonym ze swojego wyglądu. I ten punkt, pomimo, że wymieniam go na końcu, dla mnie jest najważniejszy.


To co? Odważysz się zaeksperymentować ze swoją garderobą?















Jeśli ten wpis wydał Ci się wartościowy, udostępnij go, proszę:
Życie zawodowe nabiera barw. Mój sklep internetowy plus porcja zamierzeń na przyszłość.

Życie zawodowe nabiera barw. Mój sklep internetowy plus porcja zamierzeń na przyszłość.


sklep-z-herbata-online

Moje życie zawodowe sprawia mi ostatnio wiele radości. Zaczęłam robić to, co faktycznie lubię i co daje mi satysfakcję. Sama sobie jestem szefem, co wymaga nie lada dyscypliny, ale jest też pobudzające do działania. Z dumą mogę powiedzieć, że zorganizowałam sobie życie zawodowe, o jakim marzyłam.

Prowadzę autorski sklep, pod własną marką, z doskonałej jakości herbatą liściastą. W ubiegłym miesiącu uruchomiłam też sklep internetowy. Wciąż jeszcze nad moim sklepem pracuję, uzupełniając towary i nasycając go treścią przyjazną dla wyszukiwarek. Zgłębiam tajniki SEO, o którym jeszcze do niedawna sądziłam, że to coś, jak UFO. 

 

Uczę się przez całe życie. Także życie zawodowe.


Ogólnie mówiąc, uczę się tych internetów i sprawia mi to niemałą frajdę. Głębia sieci internetowej jednocześnie mnie zachwyca i przeraża. Bo z jednej strony, mam w internecie wszystko, czego potrzebuję, całą wiedzę świata. Na każdy temat już coś zostało napisane, wystarczy poklikać i to odszukać. Z drugiej strony, boję się, że nigdy nie ogarnę tego tematu na poziomie, na jakim ogarniają go młodzi. Świadomość własnych ograniczeń boli mnie w tej właśnie dziedzinie bardziej, niż w jakiejkolwiek innej. Sklep internetowy rządzi się własnymi prawami. Zrozumienie tego, jak działać, by go z powodzeniem prowadzić, zajmuje mi dużo czasu. Wielu rzeczy nie jestem w stanie pojąć od razu. Nie rozumiem terminologii, wciąż napotykam nową i się jej uczę. Próbuję zrozumieć. Dążę do tego. Żadne studia nie sprawiały mi takiej satysfakcji, jak te moje samodzielne poszukiwania internetowe.

Nie ma lepszego lekarstwa na wzrost poczucia własnej wartości, jak twórczość. Wytworzenie czegoś własnymi rękoma, choćby to były tylko palce stukające w klawiaturę, sprawia, że serce przyspiesza, ładują się życiowe akumulatory i chce się żyć. Chce się tworzyć dalej. Wymyślać opisy dla towarów w sklepie internetowym, tematy na artykuły blogowe, chce się pisać i publikować. Odczuwam tę radość, pisząc na stronie sklepu, ale także tu, na blogu. Chyba nigdy nie sądziłam, że pisanie będzie sprawiało mi taką przyjemność. I, że kliknięcie "opublikuj" może wywoływać niemal słyszalny trzepot serca. No po prostu niesamowicie się jaram, jak to mówią dziś młodzi (ale, czy pani w wieku 40+ wypada tak powiedzieć?).    

Mój sklep powstał z miłości i pasji do herbaty, o której pisałam trochę w tym miejscu.

 

 

Ja też mogę odczuwać satysfakcję z pracy.


Gdybym miała górę pieniędzy, to zleciłabym fachowcom wszystkie prace, konieczne do wykonania w sklepie internetowym. Prawdopodobnie sama nie napisałabym ani jednego słowa. Nie wprowadziłabym ani jednego towaru na wirtualną półkę. Prawdopodobnie ktoś inny zrobiłby to za mnie. Prawdopodobnie też ograbiłabym siebie z poczucia satysfakcji oraz dumy. Dziś moja natura Zosi Samosi cieszy się, że mogę zrobić dużo rzeczy samodzielnie, bo dzięki temu w końcu moja praca stała się moją pasją. Bardzo tego potrzebowałam i bardzo to sobie cenię. Praca z pasją uskrzydla i dodaje sił, o jakich nie myślałam, że istnieją.

Przez lata życie zawodowe nie było dla mnie podstawą do satysfakcji. Byłam z tym milcząco pogodzona. Pracowałam w korporacji i jako trybik tej wielkiej machiny, odczuwałam więcej frustracji, niż zadowolenia z pracy. Miałam swoje powody, dla których trzymałam się takiego, a nie innego zajęcia. Dziś mogę się cieszyć z tego, że nadszedł czas na zmiany i że odważyłam się te zmiany podjąć. O początkach transformacji mojego życia zawodowego pisałam w tym miejscu. Zajrzyj, jeśli nie pamiętasz.

 

Mój sklep internetowy plus głowa pełna pomysłów.


Mam jeszcze masę planów związanych ze sklepem. Jest mnóstwo towarów, które chciałabym wprowadzić na półki sklepowe. Zgłębiam herbacianą wiedzę i mam wiele pomysłów na posty, które zamierzam zamieścić na blogu sklepu. Przygotowuję się do stworzenia herbacianego newslettera, żeby raz w miesiącu przybywać wirtualnie do moich klientów z nową dawką inspiracji. Zgłębiam wiedzę dotyczącą herbaty, jej historii, sposobów parzenia i podawania. Mam jeszcze wiele do odkrycia, ale nauka sprawia mi wiele radości i satysfakcji. Czytam blogi, przeglądam strony sklepów z herbatą, inspiruję się, czytam książki na temat herbaty. Tak mnie to kręci, że aż nie znajduję słów, aby dobrze opisać stan, w jakim się teraz znajduję.

Przekopuję strony sklepów i hurtowni w poszukiwaniu oryginalnej porcelany i ceramiki, w której można serwować napary. Chciałabym mieć na półkach sklepowych niezbyt dużą, ale oryginalną kolekcję naczyń do parzenia i serwowania herbaty. Cieszę się, jak dziecko, gdy znajdę świetnej jakości syropy i konfitury, którymi można wzbogacić smak ulubionej herbaty. Wciąż poszukuję oryginalnych gatunków herbat i mieszanek. Każdą herbatę najpierw sama dokładnie testuję. Sprawdzam wygląd liści, smak naparu, jakość pierwszego i drugiego parzenia. Dopiero, gdy jestem całkowicie zadowolona z danego gatunku i dodatków, jeśli takie występują, wprowadzam herbatę na półkę sklepu. Tego stacjonarnego i tego internetowego.

Mam nadzieję, że to dopiero początek. Że jeszcze przede mną wiele aromatów do odkrycia, mnóstwo naparów do skosztowania i ciekawych ludzi do poznania. Bo w mojej pracy, tak samo ważni, jak doskonała herbata, są ludzie, których spotykam. Od których mogę dowiedzieć się, co lubią, jaka herbata jest według nich najlepsza i jak ją przyrządzają. Czasami ja nauczę czegoś moich klientów, a czasami oni nauczą czegoś mnie. Bo moi klienci są fantastyczni. To dzięki ich miłym słowom chce mi się działać dalej.

Jestem wdzięczna losowi, że moje życie zawodowe uległo tak pozytywnej zmianie. Trzymaj za mnie kciuki, żebym rozwijała swój sklep i mogła pracować z pasją.

Do przeczytania!







Jeśli tekst wydał Ci się inspirujący, udostępnij go dalej. Dziękuję!  
30 książek, które w swoim życiu musisz przeczytać. Czwartkowa czytelnia i moja subiektywna lista książek do przeczytania.

30 książek, które w swoim życiu musisz przeczytać. Czwartkowa czytelnia i moja subiektywna lista książek do przeczytania.

must-read

Dziś w czwartkowej czytelni trochę inny temat, ale jednakowo związany z książkami, czytelnictwem i polecaniem wartościowych pozycji. Nie będzie jednak ani jednej recenzji, tylko lista książek do przeczytania. 

Natknęłam się ostatnio na listę 100 książek, które trzeba przeczytać w swoim życiu. Lista została utworzona ładnych parę lat temu przez stację BBC, na podstawie głosowania słuchaczy. Ponieważ mamy w tym zestawieniu Biblię obok Dziennika Bridget Jones i dzieł Szekspira, podchodzę do niej trochę z przymrużeniem oka. Odczytuję ją, jako zbiorowy gust osób głosujących w plebiscycie. 

Nie będę wymieniać tutaj tych stu książek BBC. Całą listę możesz w dowolnej chwili znaleźć przez wyszukiwarkę. Jednak zainspirowałam się do utworzenia mojej własnej listy książek, które trzeba przeczytać. To moje bardzo subiektywne zestawienie, bazujące na tym, co lubię, klimatach, które cenię sobie w książkach, no i oczywiście oparte o książki, które sama przeczytałam. Znajdziesz tu tylko te pozycje, które mnie naprawdę zachwyciły. Książki, do których chcę kiedyś wrócić oraz takie o których często myślę. Mieszkają w mojej pamięci, bo są tego warte. 

Ograniczyłam moją listę książek do przeczytania do 30 pozycji, chociaż, gdybym chciała, spokojnie dociągnęłabym do setki. Ale to już nie byłoby tak inspirujące. Zbyt duży wybór, to w gruncie rzeczy brak możliwości wyboru. 

A oto i moje must read. Moja subiektywna lista książek, które trzeba przeczytać. Może znajdziesz wśród nich coś dla siebie.


1. Mistrz i Małgorzata - Michaił Bułhakow

2. Zimowa opowieść - Mark Helprin

3. Wichrowe Wzgórza – Emily Brönte

4. Poza ciszą - Jonathan Carroll

5. Zły - Leopold Tyrmand

6. Malowany welon - William Somerset Maugham

7. Czekolada - Joanne Harris

8. Pasja życia - Irving Stone

9. Czerwony namiot - Anita Diamant

10. Wyznania Gejszy – Arthur Golden

11. Ciemno, prawie noc - Joanna Bator

12. Cień wiatru – Carlos Ruiz Zafon

13. Dziennik Bridget Jones – Helen Fielding

14. Tajemniczy ogród – Frances Hodgson Burnett

15. Piąte dziecko - Doris Lessing

16. 1Q84 – Haruki Murakami

17. Szklany klosz – Sylvia Plath

18. Kwiaty na stepie - Barbara Piotrowska-Dubik

19. Poczwarka - Dorota Terakowska

20. Złodziejka książek - Markus Zusak

21. Ania z Zielonego Wzgórza - Lucy Maud Montgomery

22. Słowik – Kristin Hannah

23. Wielka samotność – Kristin Hannah

24. Szachownica flamandzka – Arturo Perez Reverte

25. Trzynasta opowieść – Diane Setterfield

26. Dom duchów – Isabel Allende

27. Godziny - Michael Cunningham

28. Ukraiński kochanek - Stanisław Srokowski

29. Ja nie jestem Miriam – Majgull Axelsson

30. Jej wszystkie życia – Kate Atkinson 






Jeśli tekst wydał Ci się inspirujący, udostępnij go dalej. Dziękuję!  
  
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2019 Drugie imię , Blogger