Życie zawodowe nabiera barw. Mój sklep internetowy plus porcja zamierzeń na przyszłość.


sklep-z-herbata-online

Moje życie zawodowe sprawia mi ostatnio wiele radości. Zaczęłam robić to, co faktycznie lubię i co daje mi satysfakcję. Sama sobie jestem szefem, co wymaga nie lada dyscypliny, ale jest też pobudzające do działania. Z dumą mogę powiedzieć, że zorganizowałam sobie życie zawodowe, o jakim marzyłam.

Prowadzę autorski sklep, pod własną marką, z doskonałej jakości herbatą liściastą. W ubiegłym miesiącu uruchomiłam też sklep internetowy. Wciąż jeszcze nad moim sklepem pracuję, uzupełniając towary i nasycając go treścią przyjazną dla wyszukiwarek. Zgłębiam tajniki SEO, o którym jeszcze do niedawna sądziłam, że to coś, jak UFO. 

 

Uczę się przez całe życie. Także życie zawodowe.


Ogólnie mówiąc, uczę się tych internetów i sprawia mi to niemałą frajdę. Głębia sieci internetowej jednocześnie mnie zachwyca i przeraża. Bo z jednej strony, mam w internecie wszystko, czego potrzebuję, całą wiedzę świata. Na każdy temat już coś zostało napisane, wystarczy poklikać i to odszukać. Z drugiej strony, boję się, że nigdy nie ogarnę tego tematu na poziomie, na jakim ogarniają go młodzi. Świadomość własnych ograniczeń boli mnie w tej właśnie dziedzinie bardziej, niż w jakiejkolwiek innej. Sklep internetowy rządzi się własnymi prawami. Zrozumienie tego, jak działać, by go z powodzeniem prowadzić, zajmuje mi dużo czasu. Wielu rzeczy nie jestem w stanie pojąć od razu. Nie rozumiem terminologii, wciąż napotykam nową i się jej uczę. Próbuję zrozumieć. Dążę do tego. Żadne studia nie sprawiały mi takiej satysfakcji, jak te moje samodzielne poszukiwania internetowe.

Nie ma lepszego lekarstwa na wzrost poczucia własnej wartości, jak twórczość. Wytworzenie czegoś własnymi rękoma, choćby to były tylko palce stukające w klawiaturę, sprawia, że serce przyspiesza, ładują się życiowe akumulatory i chce się żyć. Chce się tworzyć dalej. Wymyślać opisy dla towarów w sklepie internetowym, tematy na artykuły blogowe, chce się pisać i publikować. Odczuwam tę radość, pisząc na stronie sklepu, ale także tu, na blogu. Chyba nigdy nie sądziłam, że pisanie będzie sprawiało mi taką przyjemność. I, że kliknięcie "opublikuj" może wywoływać niemal słyszalny trzepot serca. No po prostu niesamowicie się jaram, jak to mówią dziś młodzi (ale, czy pani w wieku 40+ wypada tak powiedzieć?).    

Mój sklep powstał z miłości i pasji do herbaty, o której pisałam trochę w tym miejscu.

 

 

Ja też mogę odczuwać satysfakcję z pracy.


Gdybym miała górę pieniędzy, to zleciłabym fachowcom wszystkie prace, konieczne do wykonania w sklepie internetowym. Prawdopodobnie sama nie napisałabym ani jednego słowa. Nie wprowadziłabym ani jednego towaru na wirtualną półkę. Prawdopodobnie ktoś inny zrobiłby to za mnie. Prawdopodobnie też ograbiłabym siebie z poczucia satysfakcji oraz dumy. Dziś moja natura Zosi Samosi cieszy się, że mogę zrobić dużo rzeczy samodzielnie, bo dzięki temu w końcu moja praca stała się moją pasją. Bardzo tego potrzebowałam i bardzo to sobie cenię. Praca z pasją uskrzydla i dodaje sił, o jakich nie myślałam, że istnieją.

Przez lata życie zawodowe nie było dla mnie podstawą do satysfakcji. Byłam z tym milcząco pogodzona. Pracowałam w korporacji i jako trybik tej wielkiej machiny, odczuwałam więcej frustracji, niż zadowolenia z pracy. Miałam swoje powody, dla których trzymałam się takiego, a nie innego zajęcia. Dziś mogę się cieszyć z tego, że nadszedł czas na zmiany i że odważyłam się te zmiany podjąć. O początkach transformacji mojego życia zawodowego pisałam w tym miejscu. Zajrzyj, jeśli nie pamiętasz.

 

Mój sklep internetowy plus głowa pełna pomysłów.


Mam jeszcze masę planów związanych ze sklepem. Jest mnóstwo towarów, które chciałabym wprowadzić na półki sklepowe. Zgłębiam herbacianą wiedzę i mam wiele pomysłów na posty, które zamierzam zamieścić na blogu sklepu. Przygotowuję się do stworzenia herbacianego newslettera, żeby raz w miesiącu przybywać wirtualnie do moich klientów z nową dawką inspiracji. Zgłębiam wiedzę dotyczącą herbaty, jej historii, sposobów parzenia i podawania. Mam jeszcze wiele do odkrycia, ale nauka sprawia mi wiele radości i satysfakcji. Czytam blogi, przeglądam strony sklepów z herbatą, inspiruję się, czytam książki na temat herbaty. Tak mnie to kręci, że aż nie znajduję słów, aby dobrze opisać stan, w jakim się teraz znajduję.

Przekopuję strony sklepów i hurtowni w poszukiwaniu oryginalnej porcelany i ceramiki, w której można serwować napary. Chciałabym mieć na półkach sklepowych niezbyt dużą, ale oryginalną kolekcję naczyń do parzenia i serwowania herbaty. Cieszę się, jak dziecko, gdy znajdę świetnej jakości syropy i konfitury, którymi można wzbogacić smak ulubionej herbaty. Wciąż poszukuję oryginalnych gatunków herbat i mieszanek. Każdą herbatę najpierw sama dokładnie testuję. Sprawdzam wygląd liści, smak naparu, jakość pierwszego i drugiego parzenia. Dopiero, gdy jestem całkowicie zadowolona z danego gatunku i dodatków, jeśli takie występują, wprowadzam herbatę na półkę sklepu. Tego stacjonarnego i tego internetowego.

Mam nadzieję, że to dopiero początek. Że jeszcze przede mną wiele aromatów do odkrycia, mnóstwo naparów do skosztowania i ciekawych ludzi do poznania. Bo w mojej pracy, tak samo ważni, jak doskonała herbata, są ludzie, których spotykam. Od których mogę dowiedzieć się, co lubią, jaka herbata jest według nich najlepsza i jak ją przyrządzają. Czasami ja nauczę czegoś moich klientów, a czasami oni nauczą czegoś mnie. Bo moi klienci są fantastyczni. To dzięki ich miłym słowom chce mi się działać dalej.

Jestem wdzięczna losowi, że moje życie zawodowe uległo tak pozytywnej zmianie. Trzymaj za mnie kciuki, żebym rozwijała swój sklep i mogła pracować z pasją.

Do przeczytania!







Jeśli tekst wydał Ci się inspirujący, udostępnij go dalej. Dziękuję!  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2019 Drugie imię , Blogger